Czyli cztery więzienne historie, które powinien znać każdy ojciec przebywający z dala od swoich dzieci oraz cztery ważne wnioski, które z nich płyną.

1/ TROSKA

Miał 12 lat gdy dostał tę wiadomość. W Ośrodku Pomocy Społecznej czekała na niego paczka. Zdziwił się – przesyłka była od jego ojca. Jak to możliwe? Przecież ojciec był w więzieniu i nie widział się z nim już bardzo długi czas. Gdy podniósł wieko tekturowego pudełka zobaczył, że w środku są najwspanialsze sportowe buty jakie widział w życiu… Ty powiedziałbyś, że to buty jak każde inne. Dla niego były wyjątkowe, bo były od taty!

Jesteś daleko i nie możesz się zatroszczyć o swoje dziecko. Nie możesz okazać mu zainteresowania w codziennych gestach. Ale możesz – naprawdę możesz sprawić, że będzie wiedziało, że o nim pamiętasz. Będzie wiedziało, że chcesz żeby było szczęśliwe, że chcesz jego bezpieczeństwa i jego dobra. Pomyśl i wymyśl! Jeśli chcesz, to naprawdę znajdziesz sposób, który sprawi, że twoje dziecko będzie czuło twoją troskliwą obecność – mimo tego że jesteś daleko.

2/ KONTAKT

Nikt nie chciałby odwiedzać własnego ojca w więzieniu. Nie, tu nie chodzi tylko o to, że się ma ojca „recydywistę”. Więzienie jest zwyczajnie strasznym miejscem… nikt nie rozumie tego lepiej niż sami więźniowie. To dlatego w jednym z zakładów karnych osadzeni postanowili zrobić „coś”, żeby choć trochę zmienić rzeczywistość za kratami. Własnymi rękami zaaranżowali sale spotkań tak, by była ona przyjaźniejsza dla dzieci. Proste stoliki z krzesłami, przy których można usiąść i porozmawiać. Kącik zabaw z wizerunkami bajkowych bohaterów na ścianach. A wszystko to za zgodą dyrektora więzienia. Po co? Żeby ułatwić dzieciom kontakt z sobą, żeby zmniejszyć bariery w komunikacji.

Jesteś daleko i nie możecie się przytulić. Nie możecie okazać sobie zainteresowania. Nie możecie wymienić spojrzeń i uśmiechów. Nie jesteście razem i nie da się tego teraz zmienić. Ale możesz zrobić coś żeby zadbać o namiastkę zwykłego życia. Nie kombinuj. Po prostu ustal regularny kontakt, tak często i długo jak tylko się da. Możesz kilka godzin w miesiącu – lepiej tyle niż wcale. Możesz 5, a może 3 minuty tygodniowo – też dobrze. Znajdź miejsce realne lub wirtualne. Osobiste krótkie spotkanie, albo Skype – nie myśl, że to tylko namiastka. Walcz o to, o co możesz zawalczyć. Nigdy też z własnej winy, nie doprowadzaj do tego, żeby regularnego tego kontaktu zabrakło.

3/ ZMIANA

Nie wszyscy więźniowie chcą, nie wszyscy potrafią nad sobą pracować. Są tacy, którzy zaczynają terapię, ale nic z tego nie wychodzi. Są jednak i tacy, którzy mimo trudności nie poddają się. Upadek, to dla nich szansa żeby wstać. To właśnie oni dają swoim dzieciom (z którymi są przecież rozdzieleni) poczucie, że nastąpi zmiana. Bo mimo dramatu rozłąki ojciec robi wszystko,  żeby tę sytuację odmienić.

Nie możecie budować relacji, bo jesteście od siebie oddzieleni. Może, żeby utrzymać rodzinę musisz być bardzo daleko. Wiesz, że rozłąka wyniszcza waszą więź. Dlatego twoje dziecko musi wiedzieć, że nie jest to stan, który cię satysfakcjonuje. Twój syn lub córka musi wiedzieć, że rozłąka jest dla ciebie czymś, czego nie akceptujesz, czymś co chcesz zmienić. Daj swojemu dziecku jasne poczucie, że nad tą zmianą pracujesz. Przecież tak bardzo brak ci chwil, gdy budzisz się i zasypiasz pod jednym dachem ze swoimi dziećmi.

4/ DUMA

Jego ojca nie było w domu już od wielu lat. Siedział w więzieniu. Więzienie to wstyd, a wstydzić się własnego ojca to coś najgorszego… Pewnego dnia dowiedział się o niezwykłej akcji przeprowadzonej w jednym z zakładów penitencjarnych. Jakiś więzień zainicjował wśród osadzonych konkurs plastyczny z myślą o dzieciach. Jakże był zaskoczony gdy okazało się, że tym więźniem był jego własny ojciec. Poczuł, że teraz może chodzić z podniesionym czołem…

Możliwe, że nie masz się czym pochwalić przed własnym dzieckiem. Możliwe, że to co robisz nie jest ani trochę szlachetne, ani trochę chwalebne, że naprawdę nie ma z czego być dumnym. A jednak możesz zrobić coś, co dla twojego dziecka stanie się powodem do dumy. Dumy, że ma takiego tatę jak ty, nawet jeśli jesteś bardzo daleko. Zaangażuj się w akcję charytatywną. Zrób coś dla innych. Zainteresuj się czymś, co będzie wartościowe, co będzie czymś więcej. Daj dziecku powód, żeby mogło powiedzieć: „mój tata nie jest bierny, potrafi celować wyżej”, żeby znalazło w tobie inspirację, że warto przekraczać siebie i iść dalej.


Z PIERWSZEJ RĘKI 

W połowie grudnia przeprowadziłem długą audycję radiową, której gośćmi były osoby od wielu lat pracujące z więźniami. Słuchałem o trudnych sytuacjach osadzonych, o ich klinczu: emocjonalnym, prawnym, życiowym, rodzinnym. Te historie zmusiły mnie do myślenia. Zastanawiałem się co mogą one dać ojcom, którzy nie weszli w konflikt z prawem, ale którzy również są bardzo daleko od swoich dzieci. Często dopiero rozłąka uświadamia, że dzieci są największym sensem ich życia… Z tego spotkania wynotowałem sobie cztery historie i wnioski jakie z nich płyną. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiał zastanawiać się nad tym co zrobić, żeby budować relację ze swoim dzieckiem na odległość. Jeśli jednak cię to spotka, to może moje spostrzeżenia będą pomocne.

Jestem mężem i ojcem, czasem też managerem i trenerem – piszę o tym, jak być dobrym tatą oraz jak osiągnąć synergię między życiem rodzinnym i rozwojem zawodowym.