Czekałem na ten wyjazd od wielu lat. Mieliśmy jechać tylko we dwoje: tata i córka. Termin i miejsce ustaliliśmy pół roku wcześniej. Ale i tak na ostatniej prostej pojawił się szereg komplikacji. Niepewna była też pogoda, bo tuż po majówce w Zakopanem spadł śnieg. Do ostatniej chwili wahaliśmy się, czy pakować plecaki… zapakowaliśmy i nie żałujemy!

GÓRY WZYWAJĄ 

Góry wzywają mnie od lat. Słyszę jak mnie wołają. Jednocześnie miasto mocno mnie trzyma przy sobie. Naprawdę chciałbym często jeździć w góry z moimi córkami i moją żoną. Ze wszystkim razem i z każdą z osobna.  Rzeczywistość jest jednak taka, że duża rodzina to wiele aktywności każdej z osób i zwyczajnie trudno znaleźć na to odpowiedni czas. Dodatkowym wyzwaniem są młodsze dzieci…

Byliśmy już kiedyś rodzinnie w górach, ale to nie było to. Prawdziwy wypad w góry to plecak na plecach. Woda ze strumienia i pot na plecach. Długie podejścia i piękne widoki. Pozdrowienia na szlaku i zachody słońca nad szczytami. Nocowanie pod namiotem lub schronisku i przede wszystkim bycie tu i teraz…

Bardzo chcę dać każdej mojej córce w prezencie góry. Dać im doświadczyć niezwykłych chwil blisko natury i przed obliczem jej majestatu. Chcę dać im wspomnienie wyjątkowego czasu tylko z tatą. Chcę, żeby miały wspomnienia, do których będą (i ja też będę) wracać po wielu latach…

 

20190511_115626~2 20190511_134217~2 20190510_171912~2 

INICJACJA 

Pisałem kiedyś o wyprawach kajakowych z tatą na 6 urodziny. Pisałem też o scyzoryku wręczony na 7 urodziny. Nie wspominałem (ale nadrobię to) o indywidualnych wyjazdach z mamą przy okazji pierwszej Komunii Świętej – u nas w rodzinie wypada to gdzieś w okolicach 8 urodzin. Indywidualny wyjazd z tatą w góry przy okazji 10 urodzin to kolejny etap inicjacji w dorosłość, które zaplanowaliśmy dla naszych dzieci.

Dlaczego to robimy? Jednym z powodów jest świadomość własnej słabości. Jest tak wiele spraw i obowiązków, które nas pochłaniają, że nie zaplanowanie w życiu dzieci ważnych punktów zwrotnych, (których wizję mamy znacznie wcześniej opracowaną) doprowadziłoby, do… no własnie – do niczego by nie doprowadziło. Nic by się nie wydarzyło.

Indywidualne wyjazdy „inicjacyjne” z dziećmi to dla nas gwarancja na indywidualne chwile z naszymi dziećmi, a równocześnie mówienie im przez działanie: masz już tyle lat, że świetnie byłoby wspólnie zrobić coś, czego wcześniej nie robiliśmy! 
20190511_184208~2 20190510_113855~2 20190512_114031~3

WĘDRÓWKA

Pojechaliśmy w Tatry, bo to góry piękne i potężne. Pojechaliśmy tuż po majówce, żeby uniknąć tłumów na szlaku. Nie będę jednak pisał o szczegółach naszego wyjazdu. Nie podam trasy, ani nie wskażę gdzie nocowaliśmy i za ile. Pisanie o rodzicielstwie jest dla mnie trudne. Z jednej strony chciałbym wszystko opowiedzieć, a z drugiej strony mam świadomość, że to nie jest tylko mój wyjazd. Udziałowcem tej wędrówki – może nawet większościowym – jest moja córka.

To dlatego nie chcę trąbić całemu światu detali co, gdzie i jak. Chcę, żeby to zostało dla nas. A odwiedzonymi trasami i schroniskami wolę się podzielić w indywidualnej rozmowie np. na warsztatach MISJA TATA. Piszę o tym, bo marzy mi się, żeby inni rodzice inspirowali się nawzajem i opowiadali o wspólnych chwilach z dziećmi. Równocześnie marzy mi się, żeby strzegli prywatności swoich dzieci. Ich wizerunku, doświadczeń i wspomnień. Ja bym nie chciał, żeby obcy człowiek np. na rozmowie o pracę znał precyzyjne szczegóły moich doświadczeń z dzieciństwa, bo znalazł je w internecie…

Nie podzielę się szczegółami, ale podzielę się przemyśleniami. Przechodzenie przez strumienie, wchodzenie do jaskiń, śnieg i śnieżki na wiosnę, picie wody ze strumienia, wchodzenie do jaskiń, wspinanie się na skały, przeciskanie się przez chaszcze, zbieranie patyków, bieganie po łące, brodzenie w wodzie… te i inne czynności są dla dzieci w górskiej wędrówce naprawdę ważne. Planując górski wypad warto wkalkulować czas, w którym można będzie sobie pozwolić na takie aktywności bez strachu, że nie dojdziemy do schroniska przed zachodem słońca. 

20190510_102642~2 20190510_132342~2 20190512_104705~2

OBECNOŚĆ 

Bycie tu i teraz (zwane też uważnością ang. mindfulness) ważne jest zawsze. W czasie indywidualnej wyprawy z dzieckiem staje się arcyważne.  W tak wyjątkowym czasie (bo ile w życiu będziesz mieć takich chwil?) należy z telefonu uczynić wyłącznie aparat fotograficzny. Wystarczy włączyć  tryb samolotowy i już. Weźcie ze sobą ulubioną książkę, albo karty. Gadajcie, grajcie, czytajcie, milczcie – razem. We wszystkich doświadczeniach bądźcie razem. W zmęczeniu, w pragnieniu, w strachu przed deszczem też.

A jeśli możecie to zapisujcie swoje doświadczenia. Weźcie zeszyt. Spisujcie wydarzenia, szkicujcie obrazki, zbierajcie pieczątki ze schronisk, a później doklejcie zdjęcia. W czasach gdy wszystko można kupić, notes z górskiej wyprawy będzie cenniejszy niż najdroższy smartfon, który po paru miesiącach i tak będzie przestarzały.

W DROGĘ 

Na tatrzańskim szlaku spotkaliśmy rodziców z dziećmi. Był tata z dwoma synkami i mama z synem też była. Wielu rodziców zabiera swoje dzieci na wędrówkę po bezdrożach. Ja też już myślę o następnych wyprawach. Tych indywidualnych i tych w większym rodzinnym gronie. Oby było nas – wędrujących rodziców – jak najwięcej. Oby było jak najwięcej pięknych wspomnień z dzieciństwa, budujących kolejne pokolenia. W drogę!

 

Jestem mężem i ojcem, czasem też managerem i trenerem – piszę o tym, jak być dobrym tatą oraz jak osiągnąć synergię między życiem rodzinnym i rozwojem zawodowym.