Brakuje nam czasu na naprawdę rodzinne chwile. Powiedziała mi jakiś czas temu pewna znajoma i zapytała co w naszej rodzinie robimy by o takie chwile zadbać. A że mamy w tej sprawie tylko jeden sposób, to o nim jest ten wpis.

To jest trudny temat, bo oboje z żoną mamy taką naturę, że chcielibyśmy robić więcej niż mamy na to czasu i sił. A w związku z tym mamy naturalną tendencję do oddawania rodzinnego czasu na rzecz licznych obowiązków, o które prosi na świat.

SPOSÓB

Mamy jednak sposób. Jest nim długoterminowe planowanie. Nie tylko to cało roczne, o którym pisałem TUTAJ. W wakacje zrobiliśmy plan wszystkich weekendów do końca roku. Zaplanowaliśmy: rodzinne uroczystości, wspólne wyjazdy i czas na weekend bez żadnych planów i trochę pracy.

SZANSE

Dzięki takiemu planowaniu zwiększamy nasze szanse, że nie ucieknie nam to co rodzinnie najważniejsze: wypady za miasto, kino, leniuchowanie, czy spotkania z przyjaciółmi. Tak! Wartość takich chwil jest o wiele ważniejsza niż się powszechnie uważa.

Rodzinne odkładanie wspólnego czasu na później przypomina trochę anegdotę o Churchillu i pieniądzach na kulturę.

Trwała wojna. Churchillowi przyniesiono projekt budżetu kraju. Przeczytał uważnie i zapytał:
– A gdzie pieniądze na kulturę?
– Przecież trwa wojna, więc jaka kultura?!
– Jeżeli nie ma kultury, to o co my, do cholery, walczymy?! –
zdziwił się Churchill.

PUNKT ODNIESIENIA

Plan daje punkt odniesienia, którego można się złapać. W naszej rodzinie wiemy jak trudna jest wierność tym postanowieniom kiedy: przychodzą inne propozycje, ktoś się rozchoruje, albo pogoda jest nie taka jak miała być. Dlatego staramy się nie zważać na przeciwności. Równocześnie staramy się być otwarci na zmiany, gdy rzeczywistość nie chce dać za wygraną.

ZYSK

Co z tego mamy? Mamy coś najcenniejszego! Wyjątkowe chwile bez względu na to, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Tak było w poprzedni weekend. Wyrwaliśmy się za miasto mimo deszczowej aury. W nagrodę las ofiarował nam swój zapach i inne skarby. A następnego dnia nasza wytrwałość została nagrodzona ponownie. Pogoda się poprawiła na tyle, że nawet mogliśmy pozwolić sobie na brodzenie w wodzie.

PRIORYTETY?

Chyba żyjemy w czasach, w których należy zmienić sposób myślenia o priorytetach w planowaniu. Spotkania, spacery, dłubanie patykiem w ziemi, bujanie w obłokach i na hamaku. Kiedyś te rzeczy robiło się przy okazji. Teraz należy je planować, żeby w ich miejsce nie weszły obowiązki, których domaga się od nas świat.

WSPOMNIENIA

Właściwie to planowanie tych drugich staje się jakby mniej ważne. Prędzej, czy później ktoś się i tak o nie upomni. O te pierwsze i ważniejsze po latach upomną się nasze dzieci. Albo będą wracać do nich z nostalgią, albo z żalem – jeśli nie będą miały czego wspominać.

Jestem mężem i ojcem, czasem też managerem i trenerem – piszę o tym, jak być dobrym tatą oraz jak osiągnąć synergię między życiem rodzinnym i rozwojem zawodowym.