Wszystko mieliśmy dokładnie zaplanowane. W dużym nieprzemakalnym worku żeglarskim wszystko co zamoknąć nie może. W mniejszej, podręcznej torbie prowiant i rzeczy podręczne. A w starym podartym pokrowcu najcenniejszy skarb, bez którego nie można ruszyć na wyprawę.

DECYZJA

Kiedyś podjęliśmy z żoną decyzję, że na 6 urodziny nasze dzieci będą miały zagwarantowaną wyprawę. Nie byle jaką, bo samotną wyprawę z tatą. To coś zupełnie wyjątkowego! Kiedy mama z rodzeństwem zostają z domu, a jedno dziecko razem z tatą odkrywa nieznany i trochę dziki świat. Wydaje się, że każda chwila na takim wypadzie jest wyjątkowa… ale przecież muszą być chwile bardziej niezwykłe – które zapamiętuje się szczególnie.

WYJĄTKOWE

W czasie takiej wyprawy (a w naszym przypadku przyjął się dwudniowy spływ kajakowy) każda rzecz jest w pewnym sensie bardzo zwyczajna. Ale kiedy wróci się do domu, wyprawa jako całość okazuje się czasem zupełnie wyjątkowym. Wtedy takie pytania jak: „co szczególnie niezwykłego się wydarzyło?” – nie bardzo mają sens. Tym niemniej pokusiłem się o takie pytanie dwa lata temu i w tym roku też.

Co ja bym odpowiedział? To proste! Przelatująca tuż obok nas czapla siwa. Przenoszenie kajaków przy przedwojennych śluzach. Krystalicznie czysta woda i ryby na wyciągnięcie ręki śmigające między wodorostami. Oto moje odpowiedzi. Sądziłem, że jedną z nich usłyszę od dzieci. Myliłem się. Dwa lata temu i tym razem też, najbardziej wyjątkowe było… spanie pod namiotem!

NAJCENNIEJSZY

W te wakacje wróciliśmy do niechętnie przerwanej praktyki rodzinnego spania pod namiotem. Nasz „przenośny dom” kupiony 7 lat temu ciągle ma się nieźle i świetnie spędza się w nim czas. Jednak ma się nijak do wyblakłego od słońca skarbu, przechowywanego w starym podartym pokrowcu. Ten skarb jakieś 18 lat temu dostałem go od mojego taty.

Był ze mną na każdej wyprawie: od Pirenejów po Kaukaz. Ale dopiero po latach zauważyłem, że ma… czarodziejską moc! Te kilka metrów kwadratowych wątłego tropiku, daje niezwykłą siłę tym, którzy pod nim śpią. Ale, ale! Okazuje się, że takich czarodziejskich namiotów jest więcej.

SAMODZIELNOŚĆ

„Tegoroczne spanie pod namiotem bardzo dużo dało naszym chłopcom.” Usłyszałem kilka dni temu od przyjaciół. Jak to? Czyli ich namiot też jest magiczny! Nawet spanie w rodzinnym namiocie wnosi bardzo wiele. Bo namiot to samodzielność. Jeśli umiem go rozbić, każde zachwycające miejsce pod gołym niebem może stać się moim tymczasowym domem. Świadomość takiej niezależności jest niezwykła. Daje przekonanie o samostanowieniu i sprawczości.

„Strach zapukał do drzwi. Otworzyła mu odwaga. I nikogo tam nie było.” Znacie ten cytat? Ja myślę, że ten strach chciał „zapukać” w tropik. Ciemność i odgłosy nocy mogą być straszne. Padający deszcz i zimniejsza noc, też mogą przestraszyć. Przerażać może szczypawka pod karimatą i namolny komar. Te i inne strachy namiot pomaga oswoić i przezwyciężyć. No przecież nie chcesz, żeby twoje dziecko bało się szczypawek. A żeby się nie bało, najpierw musi stanąć z nimi oko w oko.

PRAWDZIWY ŚWIAT

Prawdziwy świat jest blisko ziemi. To coś zupełnie innego niż spanie w domu. Zapach trawy, poranna rosa, chłodne powietrze rano i gorące w południe, dźwięki dnia i nocy, chmury i gwiazdy. W domu, w mieście tego się nie da doświadczyć. Wychodzisz z namiotu, a tam drzewo, na które od razu można się wspinać. A jak nie, to wybierasz posłanie z miękkiej trawy. Dzieci to wszystko bardzo lubią!

Pod namiotem troszczysz się o to co naprawdę istotne. Liczą się tylko prawdziwe potrzeby: dach nad głową, jedzenie i picie, miejsce do spania i drugi człowiek, żeby z nim porozmawiać. Wszystko inne jest mniej ważne. Budowanie domków pod stołem i namiotów z koca między krzesłami, to tęsknota za prawdziwym własnym domkiem – tęsknota za namiotem.

CHARAKTER

Spać blisko ziemi. Zmagać się ze strachami. Budować własny dom. Znosić niewygody. Te wszystkie rzeczy kształtują charakter. Uczą że liczy się nie wygoda, ale przygoda. Prawdziwe przygody, to zawsze nieco trudności i dyskomfortu, a noce w namiocie to pierwszy krok, by je oswoić. Dzieci nabierają hartu ducha i przekonania, że sobie poradzą. Umacnia się ich charakter, a ty wiesz, że nie wychowujesz „delikatesów”.

A najważniejsze jest, że dzieci tego chcą. Zwyczajnie lubią takie wyzwania, choć przecież wiążą się one z niepewnością. Pytania o to jak to będzie i czy nic się nie stanie, mieszają się z zachwytem, że zrobimy coś niezwykłego, że tu jest nasz kawałek podłogi i my tu decydujemy. Jeśli pomożemy im, to będą zachwycone i bardziej pewne siebie, z dumą opowiedzą swoje doświadczenia rówieśnikom.

BEZ RODZICÓW

A teraz wyobraź sobie, że moce twojego dziecka w tajemniczy sposób wzrastają dwukrotnie. To jest naprawdę możliwe. Jak to zrobić? Wystarczy, że dzieci będą spały w namiocie same! Nie mówię o niemowlętach porzuconych 100 km od najbliższych siedzib ludzkich. Nie mówię też o zmuszaniu do spania w namiocie – w żadnym wypadku!

Tu nie chodzi o metry, ale o wolność. Jedni żeby być wolnymi potrzebują wyprowadzić się za granicę, innym wystarczy mieszkać na sąsiedniej ulicy. Tak samo jest z namiotem. Wolność od rodziców, którzy pilnują czy światło już zgaszone, jest bezcenną częścią wakacji. A jeśli tej wolności doświadcza się w grupie innych dzieci, to można też opanować zestaw innych mocy. Budowanie zespołu, rozwiązywanie konfliktów, troszczenie się o siebie i innych. Plac zabaw nie nauczy tego na tym poziomie co namiot.

W PRAKTYCE

Spanie w namiocie i to bez rodziców? To jest możliwe, jeśli naprawdę chcesz to zrobić! Zacznij od wspólnej nocy np. na polu kampingowym. Można też rozbić namiot na działce – wiele osób ma rodzinę na wsi, lub znajomych, którzy mają kawałek ziemi, albo też wynajmują na letni wypoczynek jakiś domek. To jest świetna okazja! Tu też zacząć można od wspólnego rozbijania namiotu i wspólnej nocy. Później proponujesz, żeby dziecko już spało samo. Samo? No nie koniecznie… bo mało który wczesnoszkolniak będzie chciał spać naprawdę sam.

Znacznie prościej (i fajniej, bo przecież o frajdę chodzi) jest spać w namiocie z rodzeństwem, lub kolegą/koleżanką. Warto o takim towarzystwie pomyśleć, bo samotność w namiocie atrakcyjniejsza jest dla starszych. Jeśli w namiocie śpią małe dzieci 6-10-letnie, to rodzice muszą też być łatwo dostępni. Mogą spać w namiocie obok np. 10 metrów dalej, żeby zostawić dzieciom poczucie samodzielności. Mogą też być w pobliskim domu, który na noc zostaje otwarty i dzieci mogą łatwo do niego wejść.

Aha! Jeśli jesteś „nie-namiotowym” rodzicem, to trzeba ci wiedzieć, że w namiocie jest tak naprawdę wygodniej! Dobrze zapięta moskitiera gwarantuje brak komarów. W namiocie szybko robi się ciepło i w letnie noce raczej trudno w nim zmarznąć.

ALE!!!

Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę pisał taki tekst. Samodzielne spanie pod namiotem w czasie wakacji, to była dla mnie wyczekiwana oczywistość. Teraz widzę nie tylko jej atrakcyjność, ale też znaczenie w rozwoju. Dlatego bardzo cię do niej zachęcam. Ale uwaga! Nie nastawiaj się, że to musi być coś dla każdego. Nie zmuszaj! Nie łam dziecka, że już „wiek odpowiedni” i musisz „być mężczyzną” itd. itp. Przecież może być chętny 5-latek i niechętny 9-latek – każdy ma swój czas. To przecież ma być przyjemność!

Sezon już się kończy i niedługo będą wyprzedaże. Może już teraz kupisz namiot jako prezent pod choinkę? Kto wie, czy nie trafisz egzemplarza, który ma magiczną właściwość dawania dzieciom mocy? A może być też tak, że te magiczne właściwości, dopiero za 18 lat odkryjesz ty lub twoje dzieci… Chyba warto zaryzykować :)

Jestem mężem i ojcem, czasem też managerem i trenerem – piszę o tym, jak być dobrym tatą oraz jak osiągnąć synergię między życiem rodzinnym i rozwojem zawodowym.